Biedrona vel Piotrek – stanowi część piękniejszej części naszej grupy. Kobieca delikatność nie przeszkadza jej ciskać gromów na biednego prowadzącego, gdy tenże nieopatrznie rozpędziwszy moto zapomni o postoju co kilka kilometrów w celu regeneracji tej części ciała Biedrony w której plecy jej tracą swą szlachetną nazwę. Pomijając tę drobną przypadłość nasz Piotruś jest przedstawicielką gatunku, któremu należy się specjalna ochrona i uznanie ze względu na nader rzadkie występowanie w przyrodzie – chodzi tu mianowicie o żonę, która nie tylko nie zabrania mężowi jazdy na moto ale również sama dzielnie znosi jazdę jako plecak a ostatnio nawet zrobiła prawko kat. A.
Damian vel Damianczyk – szczęśliwym mężem swojej żony Karoliny vel Piotrka vel Biedrony jest. Poza podziwu godną umiejętnością opanowania temperamentu Biedrony posiadł również umiejętność jazdy na tzw grubasie, na którym bez większego wysiłku wymiata ósemeczki, że mucha nie siada. Poza tym, mimo ustawicznych problemów z gumą daje radę także jechać prosto (sprawdzone na długich dystansach) a także ma co nieco do powiedzenia w temacie prądów.
Tommy – kolejny w naszej grupie spec-cudotwórca od prądów co to jednym spojrzeniem na grzejnik w łazience potrafi zdiagnozować problem z oświetleniem na werandzie (sprawdzone i każdy kto był z nami na Krymie to potwierdzi). Tomek to prawdziwy człowiek orkiestra – jeździ na moto, nurkuje, jeździ na nartach, pływa, łowi dalekomorsko a w przerwach pomiędzy urlopami bywa uchwytny w okolicach Warszawy. Gdyby kiedyś przyszło mu do głowy napisać poradnik pt: ‘Jak wykorzystywać urlop na maksa aby ciągle mieć go w zapasie’ z całą pewnością zbiłby majątek.
Wiewiór – hmmm, Wiewiór jest po prostu jedyny w swoim rodzaju. Gdy nie wiesz jak się przygotować do wyjazdu spójrz na Wiewióra – jeśli ubrany jest lekko i nie ma bagażu to bierz kondoma, ciepłe rękawiczki i zapasowe buty bowiem z całą pewnością w trasie dopadnie cię burza z gradobiciem i gołoledź. I odwrotnie – gdy widzisz Wiewióra w kondomie spokojnie możesz ograniczyć się do kamizelki, padać nie będzie. Poza tym, Wiewiór jest znakomitym kompanem na wyjazd pod warunkiem, że …. w końcu da radę pojechać pokonawszy wcześniej problemy z akumulatorem, pilotem, alarmem, żoną, psem sąsiada, itd itp.
Marmon – kiedy przychodzi do dyskusji na temat kierunku, odpowiedź jest jedna – do przodu. Kiedy rozmawiamy o różnych aspektach jazdy odpowiedź także jest jedyną słuszną: rollgaz należy starać się trzymać przez całą podróż w pozycji maksymalnie otwartej! Nie straszne mu przeciwności losu, niepogoda, czy nierówna nawierzchnia. Odpowiedź po raz kolejny jest jedna i zawsze słuszna: „gdyby miało być wygodnie, pojechałbym puszką”. W czasie wolnym wieczorem po podróży świeci przykładem jak to zrobić, aby wstać na czas gdy droga wzywa, a żelazne organizmy nie tolerujące wody odmawiają współpracy.
Fosnefes i Fosnefeska czyli Jacek i Agatka – zawsze razem, zawsze w parze. Jacek nawet jak pojedzie w trasę bez Agatki to i tak myślami pozostaje ciągle przy Niej. Agatka jest drugą w naszej grupie przedstawicielką rzadkiego gatunku żon plecaczków odpornych na długie trasy. Gdy na trasie zobaczycie elegancką parę odzianą w skóry na równie eleganckiej Volusii z białymi paskami na oponach to z pewnością będą oni.
Agat – należy do tej specyficznej grupy ludzi, z którymi zawsze jest pozytywnie i z uśmiechem. Gdy już coś postanowi lub zaakceptuje jakiś plan to nie ma siły, żeby go nie zrealizował. Z równym wdziękiem ujeżdża kolejne motocykle jak je sprzedaje gdy tylko uzna, że przestały go kręcić. W naszej grupie jest z pewnością tym, który zaliczył najwięcej marek w najkrótszym czasie. Aktualnie ujeżdża kredensa i zarzeka się, że to jest w końcu to ale i tak mu nie wierzymy.
Voytass – motocyklista, off-roadowiec, militarysta, miłośnik cygar i dobrej zabawy. Sprawdzony kompan na dalekie i bliskie wyprawy. Uzdolniony informatycznie potrafi ogarnąć i przywołać nas do porządku gdy zbyt dużo dyskusji toczy się na mailach zamiast na forum. Szerokość sakw przy jego motocyklu dorównuje chyba jedynie szerokości banana na gębie podczas jazdy.
Jacek vel Szczepan – człowiek, dla którego żaden wyjazd nie jest zbyt długi i nierealny, niezależnie od tego czy w grupie czy samotnie. Spokojnie mógłby udzielać lekcji kołkowania dziur w oponach. Jego cechą jest to, że najpierw przystępuje do realizacji a potem dopiero planuje skutkiem czego jest w stanie zrobić to, co inni na wstępie uznają za niemożliwe i sobie odpuszczają. Ujeżdża Valkyrię z taką łatwością, jakby był to komarek.
Kuba vel Szaszłyk – to też Szczepan. Moto to dla niego środek lokomocji także w czasie służbowym. A co – niech biorą przykład kontrahenci w garniturach. Dla niego również nie ma za długich i nierealnych wyjazdów, jednak dzięki odpowiedniemu planowaniu, przygotowaniu oraz wprowadzeniu dyscypliny w grupie wyjazdowej, każdy wyjazd ma szansę na powrót. Nie chroni go to jednak przed atakami ze strony dzikiej przyrody oraz niesfornej techniki, które jednak po taktycznym wycofaniu się na z góry zaplanowane pozycje znosi ze spokojem i godnością.
Grzegorz vel Bezan – specjalista od filmowania i odprowadzania. Jak do tej pory odprowadzał nas co najmniej dwukrotnie robiąc przy okazji po dobre kilkaset km za każdym razem. Gdy okoliczności jednak pozwalają, śmiga Bezan sam lub w grupie ku zachodzącemu słońcu na swoich niezwykle jak na naszą grupę wypasionych 2oo. Uśmiech Monalisy nie schodzi z jego twarzy nawet po długotrwałej jeździe w deszczu, a podgrzewane manetki nie mają tu nic do rzeczy.